polskie centrum bizarro

Posts Tagged ‘bizarro’

„Mundialek utopiony w farbie” by Dariusz Bednarczyk

In Opowiadania on Sierpień 14, 2019 at 6:00 am

niedobreliterkitxtKlimaty futbolowe zazwyczaj są na topie, azaliż aczkolwiek czasami jest to top wyższy, czasami taki tam przeciętny topik, innym razem zaś zadziwiająco bottomowy top. Jednak sami przyznacie, że moda na futbol nigdy nie spada do poziomu zera. Niezależnie od poziomu gry zawodników, tudzież zagrań trenerów.

Dariusz Bednarczyk zapewne by się zgodził z powyższą, niekoniecznie odkrywczą tezą. Skąd to wiemy? Hmm… nazwijmy to przeczuciem, drgnięciem jelit czy SMSem z Wiejskiej. Zapewne zerknięcie do jego nowego szort-szorta o (w)dzięcznym, a nawet dźwięcznym tytule Mundialek utopiony w farbie nie przeszkodziło w procesie rzeczonej dedukcji.

Nie wydłużajmy już zatem tego wstępniaka, po prostu odeślijmy Was do lektury Mundialka – miłej lektury!

h

Mundialek utopiony w farbie

h

Czterdzieści tysięcy rannych w walkach. Dzień przed spotkaniem grupowym Samogłoski brutalnie zaatakowały Spółgłoski. W odwecie małe Spółgłoski Bezdźwięczne urządziły prawdziwe polowanie ze średnikami i dwukropkami. Czytaj resztę wpisu »

Reklamy

„Duch żoninych cycków” by Krzysztof Sierpla

In Opowiadania on Lipiec 26, 2019 at 6:00 am

Faceci uważani są za proste stworzenia. Łatwi w obsłudze, łatwi w sterowaniu, łatwi w… I zapewne do pewnego stopnia tak właśnie jest. Opowiadanie pod wielce wymownym tytułem Duch żoninych cycków debiutującego na niedobroliterkowych łamach Krzysztofa Sierpli z jednej strony potwierdza te tezy, z drugiej stanowczo im zaprzecza.

Zaraz, zaraz – to można w te i we w te?

Otóż można. A niekiedy nawet trzeba!

 

Duch żoninych cycków

 

Pan Thomas miał żonę, ale to nie była byle jaka żona. Wielka jak szafa trójka i pulchna jak materac gąbkowy. Wielkostopa, wielkogłowa i oczywiście wielkocycna. Miał z nią dobrze. Świetnie gotowała, codziennie prała, nie tylko ciuchy, Pana Thomasa też. W łóżku była lwicą, grała na wiolonczeli i w Chińczyka, aż w końcu umarła. Położyła się do łóżka i już zeń nie wstała. Pochowano ją na pobliskim cmentarzyku, Thomas uronił wielką łzę i po wszystkich ceremoniach wrócił do domu. Wypił na tę okoliczność setkę wódki czystej wyborowej i położył się spać. Usnął szybko, twardo, chrapiąco i przyśnił mu się nad wyraz realistyczny sen, którego głównym motywem był potężny biust jego żony.

Przez większość czasu trwania owego snu uprawiał miłość hiszpańską, z uwielbienia do której słynęła jego żona. W pewnym momencie jednak cycki zaczęły go wciągać w siebie, aż w końcu pożarły całkowicie.

Obudził się zlany potem i innymi płynami ustrojowymi. Kolejny koszmar w ciągu kilku dni. W łazience paliło się światło. Usłyszał dochodzące stamtąd podejrzane odgłosy. Ostrożnie zajrzał do środka i oniemiał. W powietrzu, nad wanną unosiły się dwa wielkie cyce jego świętej pamięci małżonki. Pan Thomas przetarł oczy, widziadło jednak nie znikało. Kolejno uszczypnął się w lewy pośladek, następnie w prawy, ale złuda nadal lewitowała i wabiła do czynów nierządnych. W końcu przemógł strach przed siłami nieczystymi i pomacał jednego cycka. Był miękki, sprężysty i stawiał lekki opór – im mocniej Thomas go naciskał, tym bardziej cyc się zapierał – był to dziwny moment, niepokojąco erotyczny i podniecający. Poczuł erekcję. W pewnym momencie cycki wzięły go w dwa ognie, ścisnęły obustronnie i z łatwością uniosły w powietrze. Uniesiony, wyleciał z łazienki, przebył korytarzyk i wpadł jak bomba do sypialni. Doszło tam do scen gorszących, gdy obydwa wymiona zgwałciły go i wykorzystały nad wyraz seksualnie.

Thomas zdał sobie sprawę z faktu, iż od bardzo dawna w zasadzie uprawiał wyłącznie seks z cyckami żony, ona sama zaś nie była mu do niczego potrzebna. Tak, kochał jej piersi, a teraz znów miał okazję ich dotykać, polizać, nawet pochędożyć. Twarde sutki namiętnie całowały go po ciele, on w ramach retorsji wkładał dużo energii, by zadowolić swą nieco dziwaczną partnerkę. Całą noc pieprzył cycki, a rano okazało się, że zniknęły. Nie było ich przy nim, jak to często bywało, gdy jeszcze miał żonę. Trochę jednak za nią tęsknił.

Kolejnej nocy w jego sypialni również zjawiły się cycki. Sprawy przybrały jednak zgoła nieoczekiwany obrót. Cyce rzuciły się na niego, przycisnęły twarz do poduszki i zaczęły dusić. Nie mógł się wydostać, ogromny ciężar miażdżył mu czaszkę. Ostatkiem sił odepchnął piersiastego ducha, ale ten bynajmniej nie zamierzał odpuścić. Z sutków niewiadomym sposobem wysunęły się ostrza, i fantom znów ruszył w kierunku Thomasa. Ten wyskoczył szybko przez uchylone okno. Na szczęście jego sypialnia znajdowała się na parterze, więc nic mu się nie stało. Zdał sobie sprawę, że skończyły się przelewki. Tylko jedna osoba mogła mu pomóc; znany z telewizji i gazet wróżbita-medium Chronoplasta, pośrednik między światem duchów i ludzi. Thomas odwiedził go w jego nieco obskurnym, śmierdzącym płynami ustrojowymi gabinecie i opowiedział o duchu. Medium prawie wcale się nie zdziwił, jakby codziennie spotykał się z podobnymi przypadkami.

– I te cycki może pan normalnie dotknąć i possać? – zapytał.

– Tak, nawet ruchałem się z nimi całą noc, ale ta zabawa zrobiła się zbyt niebezpieczna i dziwaczna.

– O, to ciekawe. Musimy w takim razie działać. Na początek proszę przynieść mi bieliznę pana żony, najlepiej taką znoszoną.

– Czy to konieczne?

– Nie, ale lubię zbierać takie rzeczy. Natomiast co się tyczy ducha, to najlepiej spalić ciało. W sensie, że musi pan wykopać żonę i ją spalić.

– Ale… to może być trochę nielegalne czy coś.

– A chce pan jeszcze raz zabawiać te cholerne cyce?

– Nie.

– To rób pan, co każę. Jestem tutaj specjalistą. A za dzisiaj dwieście złotych się należy.

Thomas udał się więc na cmentarz, a z uwagi na to, że zrobił to ciemną nocą, mógł działać nie niepokojony przez nikogo. Po godzinie ciężkiej harówki dobrał się do trumny i wyważył wieko. W środku leżała jego żona, co nie było specjalnie zaskakujące. Problem był tylko jeden. Ktoś odciął jej cycki. Thomas nie wiedząc co robić uciekł prosto do gabinetu medium i opowiedział mu o swoim odkryciu.

Ten zmarszczył brwi, pokręcił głową i powiedział:

– Sprawa się komplikuje. Trzeba zlokalizować te piersi, gdyż najwyraźniej przez to, że zostały odcięte, teraz cię nawiedzają. Nie odzyskają spokoju, dopóki ich nie spalimy. Ma pan podejrzanego, który mógłby być na tyle chory psychicznie, by zbezcześcić zwłoki?

– Hmm… To może być grabarz. Pieprzony zboczeniec. Krążą plotki, że kolekcjonuje ludzkie i kościelne organy.

– Musi pan więc udać się pod jego domu i zdobyć dowody zbrodni. Jak już pan odkryje coś albo nic proszę się do mnie zgłosić. Dwieście złotych za dzisiejszą wizytę.

Thomas zjawił się pod domem grabarza i poczekał, aż ten opuści mieszkanie. Wtedy używając specjalnego rosyjskiego wytrycha uniwersalnego otworzył drzwi wejściowe prowadzące do mieszkania grabarza i wszedł do środka. Owionął go zapach naftaliny, formaliny i musztardy. Wszędzie walały się śmieci, słoiki, puszki po farbie, probówki, wkładki domaciczne i inne tym podobne rzeczy. Facet najwyraźniej dostał fioła na punkcie chomikowania, co nie wykluczało, że miał odchyły także w innych kwestiach. Thomas udał się do piwnicy, gdyż przeczuwał, że właśnie tam znajdzie najstraszniejsze rzeczy i dowody winy, ale co dziwne nie odkrył w zasadzie nic więcej niż pajęczyny, kurz i szczurze odchody. Zupełnie jakby grabarz nie zaglądał do środka od dłuższego czasu. A może czegoś się bał?

Nagle z ciemnego kąta wysunęła się widmowa ręka, rytmicznie podrygująca jakby dokonując aktu niewidzialnej masturbacji. Thomas natychmiast stamtąd uciekł. Wyglądało na to, że grabarza również dręczyły wyrzuty sumienia, objawiające się jak najbardziej realnymi fantomami i omamami. Thomas udał się więc do gabinetu medium, ale zamiast niego na fotelu siedziały odcięte cyce jego żony, a ktoś pomazał ściany krwią i fekaliami.

Po chwili Thomasa otoczyły kompletne ciemności, a gdy się rozwiały, znów leżał na swoim łóżku. Obok niego leżała żona, chrapiąc rozgłośnie. Czyżby to był tylko sen? Niezwykle realistyczny, pełen erotyki, przerażający, ale jednak sen? Thomas otarł czoło i popatrzył na leżące obok ciało. Dotknął ją dla pewności – była miękka i podniecająca. Począł ją macać dalej, oczywiście wyłącznie po to, by upewnić się, że nie śni dalej. Chwycił ogromne cyce w obie ręce i nagle odezwały się doń zduszonym, piskliwym głosem.

– Ej, bo mnie udusisz!

Pan Thomas zamarł, znów pot ciurkiem spłynął mu po karku. Szybko, błyskawicą wyskoczył z małżeńskiego łoża i pobladły ze zwiędłym nagle prąciem, wpatrywał się w chrapiącą żonę otępiałym wzrokiem. Ciało przestało oddychać, zamgliło się, straciło na ostrości i powoli rozpłynęło w powietrzu. Uwolnione od balastu żony, cyce uniosły się w powietrzu i rzuciły gwałtownie na Thomasa. Wymiona zaatakowały mu krocze, z baloniastych piersi wysunęły się ostre jak brzytwa, srebrem lśniące, potworne zębiska. Ewidentnie zamierzały pozbawić biedaka męskości.

Znów obudził się z krzykiem. Zerwał z łóżka i cały rozdygotany chciał uciekać gdzie pieprz rośnie, gdy zorientował się, że w sypialni jest całkiem sam. Na łóżku znajdowała się tylko skłębiona pościel, ewidentnie na skutek nocnych jego poczynań. Chwilę się wpatrywał, czy gdzieś nie czai się potężny biust jego żony, ale panowała martwa cisza, a sypialnię wypełniał delikatny brzask poranka.

Już prawie uspokojony zaległ z powrotem na małżeńskim łożu i próbował usnąć. Popadł w jakieś majaki nierzeczywiste, splątane obrazy, które przewalały mu się przez głowę, niczym miękkie wodospady, ale nie wody, a raczej czegoś na kształt różowego kisielu.

Obudził się cały w kisielu. Nad nim unosiły się złowieszcze wymiona, szczerzące szablaste uzębienie. Nie przejął się nimi wcale, ponieważ zdiagnozował u siebie kolejny wykwit senny. Pytanie, dlaczego non stop śni mu się mniej więcej to samo? Jak stwierdzić, czy rzeczywiście śni, czy to co uznaje za sen, nie jest faktyczną jawą? To ważna kwestia, bo jeśli to co teraz się dzieje, nie jest snem, to grozi mu wielkie niebezpieczeństwo – prawdopodobna kastracja. Trochę zbyt wiele do stracenia. Czy nie lepiej, na wszelki wypadek, uznać te rojenia za prawdziwe i salwować się ucieczką? Jeśli to sen, to tak czy owak nic mu nie grozi, ale jeśli nie sen, ucieczka jest jak najbardziej trafnym posunięciem. Czyli, nie ma co analizować tej sytuacji, trzeba wypierdalać jak najdalej!

Tak też zrobił. Wybiegł z domu na ulicę w samych majtkach. W lekko rozświetlonej promieniami budzącego się słońca okolicy nie znalazł żadnego znajomego punktu. Znajdował się gdzieś indziej, jakby przejście przez drzwi stanowiło swoisty teleport. Dostrzegł jednak nadciągające cyce, więc pobiegł przed siebie. Miał wrażenie, że to co się dzieje, jest karą za jego miłosne ekscesy i seksualne dewiacje.

Thomas miał już tego wszystkiego dość. Jego życie stało się nieznośne. Niewiedza, co jest snem, a co jawą, całkiem go rozbiła. Bo jeśli to, co aktualnie się dzieje, jest rzeczywistością, to on woli umrzeć, czyli wyrwać się z tego zaklętego kręgu. Tylko gdzie trafi po śmierci? Czy ta inna rzeczywistość będzie mniej groteskowa?

Biedak długo nad tym dumał i nie mógł się zdecydować, którą rzeczywistość ma wybrać. I tak duma do tej pory w którymś z zakładów dla psychicznie chorych.

„Jedz maleńka, jedz” by Patryk Bogusz

In Opowiadania on Czerwiec 12, 2019 at 6:00 am

Życie rolnika nie jest łatwe. To naprawdę ciężki kawałek chleba, zwłaszcza, jeśli prócz całego inwentarza typu krowy, świnie, kozy i tym podobne, ma się do wykarmienia jeszcze leniwą, tłustą babę. Co wtedy zrobić? No cóż, trzeba znaleźć sposób. Najlepiej taki, żeby był skuteczny. A żeby był skuteczny, musi być dobry. A żeby był dobry… No dobra, nie ważne. O skutkach kobiecego obżarstwa, parcia na rżnięte szkło i wiejskiej pomysłowości przeczytacie w najnowszym opowiadaniu Patryka Bogusza. Do lektury którego zaprasza Paskud, ekipa Niedobrych Literek i pewnie sam autor, choć nigdy nam tego nie powiedział. Bajo bongo.

Czytaj resztę wpisu »

„Pijak i ja: odyseja” by Maciej Żołnowski

In Opowiadania on Czerwiec 1, 2019 at 6:00 am

Maciej Żołnowski to postać nie raz już goszcząca na Niedobrych Literkach i każdy, kto zagląda tu choćby od czasu do czasu, powinien twórczość ów dżentelmena znać. A jak ktoś nie zna, to czeka go solidny wpiernicz od niedobroliterkowego Paskuda. A ten, jak wiadomo wszem i wobec, potrafi być niezwykle wręcz paskudny.

Ale dość tych gróźb i ostrzeżeń. Zapraszamy do zapoznania się z najnowszym tekstem Maćka, w którym autor przestrzega nas przed zbyt, że tak się wyrażę, dosadnym wyśmiewaniem się z lokalnej społeczności meneli. Pozory mogą mylić i nawet zarośnięty, cuchnący emeryt o witalności konającego żółwia może pogonić nam kota. O czym zresztą za moment przeczytacie. Se la wi, czy jak mu tam było…

Czytaj resztę wpisu »

„Zaatakowany przez Holenderkę” by Dariusz Bednarczyk

In Opowiadania, Różne, różniste on Maj 17, 2019 at 6:00 am

niedobreliterkitxtZastanawia Was czasami, do jakich wniosków dojdą przyszli -lodzy (archeolodzy, socjolodzy, etnolodzy, psycholodzy etc.), usiłujący zrozumieć naturę naszych czasów? Ludziom współczesnym niekiedy ciężko się połapać, o co biega globalnie i lokalnie, znać że -logów czeka niemały orzech do zgryzienia. Poniższy zestaw szortów bywałego już na dworze Paskuda Darka Bednarczyka, pozwoli Wam poczuć się trochę jak taki -log. Niewykluczone, że doznacie olśnienia i pojmiecie sens otaczającej nas matni. Albo zrozumiecie istotę związku bydła rogatego z piłką nożną. Wszak są rzeczy na Ziemi i niebie, które nie śniły się filozofom. Jedną z nich niechybnie jest dwór Jednookiego i wysypujące się ze niego literki. Małe, duże i kudłate…

Czytaj resztę wpisu »

„Piękny dzień” by Maciej Żołnowski

In Opowiadania on Maj 2, 2019 at 6:00 am

Człowiek, to brzmi dumnie… Chociaż nie w najnowszym opowiadaniu Macieja Żołnowskiego. Przypominamy o nieustannym oddziaływaniu entropii; niektóre przykre tego skutki opisane są poniżej dość szczegółowo. Postrzeganie łazienki lub dywanu, czy domu w ogóle, może się po tejże lekturze radykalnie odmienić.

Pewne jest natomiast to, że Adaś Miauczyński byłby dumny, oj byłby…

Czytaj resztę wpisu »

„Wycieczka do krainy ciszy” by Dariusz Bednarczyk

In Opowiadania on Kwiecień 26, 2019 at 6:00 am

niedobreliterkitxtDzisiaj mamy dla Was szorta pod tytułem Wycieczka do krainy ciszy. A że tytuł jest zbyt krótki, by ktoś go docenił, to w ramach wiosennej wyprzedaży dorzucamy – oczywiście za darmo, faktura przyjdzie pocztą – dwa kolejne szorty. Łączy je osoba autora – Dariusza Bednarczyka.

Zacznijcie, jak Paskud przykazał, od Wycieczki, a po jej należytej kontemplacji i zaczerpnięciu solidnego łyku wysokogatunkowej, bizarrystycznej ciszy, wpadnijcie odwiedzić Krzyżówkę człowieka i orangutana. A jeśli nadal Wam mało, to spuście się swoje oczy jeszcze niżej, ku krótkiej acz zacznej opowieści o tytule PrzyWódce, nasz Akapit – Znakiem Wolności! Nie sądzimy, byście zrozumieli o co w tym tytule chodzi, nam się to nie udało, ale jest przecież szansa, że sam tekst wszystko wyjaśni.

…prawda? Czytaj resztę wpisu »

„Trusia” by Zbigniew Bierzyński

In Opowiadania on Kwiecień 19, 2019 at 6:00 am

 

Dziś na Niedobrych Literkach trochę poważniej i ponuro. Jeśli przeżywacie cięższe chwile, doradzamy powrót do opowiadania, gdy humory się poprawią. Zbigniew Bierzyński oto przedstawia nam depresyjny obraz pewnego małżeństwa. Dlaczego depresyjny? Ano dlatego, że nie możemy rzec, iż koncept jest absurdalnie oderwany od rzeczywistości, a przecież na dworze Jednookiego głównie groteską i absurdem się zajmujemy. No, ale nie samymi podśmiechujkami człowiek żyje! Spośród czwórki bohaterów tylko jednemu, tytułowemu, bez zastrzeżeń podałoby się rękę (albo łapę). Poza tym pełno tu śmierci, hipokryzji, cholerycznej złości, pedantycznej nerwicy, beznadziei i w ogóle – rozpaczy, które znajdują w końcu ujście w…

Miłej lektury! To znaczy… tak miłej na ile to możliwe!

Czytaj resztę wpisu »

„Początek, koniec i HOT-DOGI” by Kacper Kotulak – recenzja

In Recenzje książek i publikacji BIZARRO on Kwiecień 12, 2019 at 6:00 am

Roku pańskiego 2019, nakładem wrocławskiego wydawnictwa Gmork, objawiła się światu kosmiczna opowieść Kacpra Kotulaka pod tytułem „Początek, koniec i HOT-DOGI”. Paskud nasz Najmroczniejszy uznał, że skoro usmarkał się i popłakał ze śmiechu podczas lektury, co niechybnie w najbliższym czasie spowoduje katastrofalny wylew rzeki w którymś z mniej znanych zakątków świata, to znaczy, że Niedobroliterkowcy powinni o niej wiedzieć. Q chwale i Q radości! Czytaj resztę wpisu »