polskie centrum bizarro

Posts Tagged ‘animacja’

Street art, surrealizm, improwizacja – prace Igora Rudzińskiego

In Grafika on Kwiecień 6, 2013 at 6:00 am

tumblr_m9zkef2Dnr1rr2n9zo1_500Świat nasz smutny nie jest na tyle bizarro, żeby sztuka rosła na drzewach. Ale czasem wyrasta na ścianach – tuż obok napisów obrażających policję, jakiś klub sportowy czy grupę etniczną. Oczywiście nie zjawia się sama – kreują ją młodzi artyści z puszkami farby w spreju. Graffiti i szeroko pojęty street art na szczęście coraz rzadziej jest już postrzegany jako akt wandalizmu, a częściej jako sztuka warta eksponowania i doceniania jej autorów.

Czemuż to zabrnęliśmy w te rejony, spytacie się teraz?

Mamy dziś dla was kolejnego graficznego gościa, prosto ze stolicy naszej szarej Warszawy, który właśnie od pasji tworzenia naściennych (i nie tylko) wrzutów zaczął swoje plastyczne przygody. Które zaprowadziły go w bardzo ciekawe – i, co wiadomo, rozkosznie dziwne – miejsca. Powitajcie Igora Rudzińskiego i jego zakręcone prace! Czytaj resztę wpisu »

Reklamy

Bizarro TV – Ci Francuzi to jednak są…

In Animacja on Styczeń 18, 2013 at 6:00 am

niedobreliterkibizarrotv3Francja… trzeba przyznać, że wokół tego kraju narosło wiele dziwnych stereotypów i przekonań (niekiedy nie pozbawionych ziarnka, a nawet więcej niż ziarnka prawdy). Znana jest więc będąca pożywką dla wielu złośliwych dowcipów francuska cecha narodowa – tchórzliwość. Wiadomo też, że podstawą diety mieszkańców tego państwa są różne niezbyt jadalne dla reszty świata oślizgłe stworzenia o naturze ziemno-wodnej (między innymi te kumkające i te pokazujące rogi do pierogów). Każdy przyzna, że język francuski jest też jednym z najbardziej pokomplikowanych w swym skomplikowaniu tworów lingwistycznych Europy, a w dodatku jego użytkownicy zapodają go z prędkością serii karabinów maszynowych. Wreszcie wiadomo, że Francuzi to kochankowie idealni i trzeba od nich z daleka trzymać wszelkie kobiety, nad wyraz chętne do romantycznych i fizycznych uniesień z panami z nad Sekwany (gwoli ścisłości – wieść gminna niesie, że Francuzki też są niezłe w te klocki).

Niezależnie od prawdziwości powyższych tez trzeba przyznać, że Francja ma bezsporny wkład w światowe dziedzictwo popkulturowe, a co za tym idzie takie jego fragmenty, które każdego entuzjastę bizarro interesować powinny. Od Markiza de Sade do Heavy Metal (czy raczej w najpierwotniejszej, legendarnej wersji Métal Hurlant) – mogą pochwalić się sporymi osiągami.

Dziś też Francja potrafi dołożyć do pieca jeżeli chodzi o rajcujące freaków klimaty. Na przykład wypuszczając na świat twórców animacji o zwyrodniałym poczuciu humoru, absolutnym braku autocenzury owocującym niemożnością oglądania danych dzieł w pracy/w pobliżu dziatwy/obok osób obdarzonych jakąkolwiek formą wrażliwości oraz z talentem do kreowania takich fabuł, że głowa może rozboleć… z radości, naturalnie. I dziś będzie właśnie o takim artyście. Bizarro TV is back in town! Czytaj resztę wpisu »

Bizarro TV – Szalona stylówa azjatyckich raperów

In Ciekawostki znalezione w Internecie, Różne, różniste on Październik 25, 2012 at 6:00 am

Yo! A może joł! To kiepskie powitanie to zapowiedź kolejnej odsłony jedynej w swoim rodzaju bizarro telewizji niedobrych literek. I po nim widać, że dziś będzie trochę inaczej. Nie bawiąc się w owijanie w bawełnę (bo potem ciężko odwinąć) – dziś będzie hip hopowo. Naprawdę.

No, ale zwykły hip hop spod bloku i o bloku, tudzież gangsterka-pozerka obwieszonych złotem Afroamerykanów to nie jest temat dla Pokraka. Na szczęście w innych rejonach świata do muzyki rapowanej mają trochę inne podejście. Zwłaszcza od strony wizualnej, czyli teledyskowo-wizerunkowej. A skoro w poprzednim odcinku wędrówki przez krainę dziwacznych filmików zahaczyliśmy o Daleki Wschód, to można jeszcze pociągnąć temat. Raperzy z Azji poruszają się często po iście surrealistycznych rejonach estetycznych. Wiadomo, w Stanach wystarczy fura, skóra, komóra, grube skręty i wypinające się panienki – wariacje na ten temat dominują. A u nas w Polsce, jeśli nikt akurat nie chce nam pożyczyć wypasionej beemki albo nie ma okazji do udawania, że zabytkowe liceum to nasza willa ( to fujstwo –> to), zawsze można usiąść w kapturach pod trzepakiem, puścić w ruch kamerę cyfrową i zgrywać blokersów rodem z Blokersów.

Wykonawcy muzyki hip-hopowej z Japonii, Korei Południowej i innych krajów Orientu owszem, korzystają z wielu tych elementów, ale często przy okazji zabierają przypadkowych oglądaczy ich teledysków w podróż w kolorowy kosmos i z powrotem. Jeśli nie jesteś fanatykiem tamtejszych kultur, to możesz doznać szoku, no, kulturowego (my na szczęście mamy człowieka Grzywaczem zwanego, który mógłby oglądać azjatyckie teledyski 25 godzin na dobę i chętnie wam ten szok zafunduje). A dlaczego hip-hop? Bo szczerze mówiąc, to bardzo, bardzo dużo wytworów azjatyckich popkultur, także teledysków, znajdzie się w rejonie zainteresowań bizarrolubów. Ale, wstyd przyznać, próbujemy podczepić się pod trendy. Nie, nie sprzedaliśmy się (pewnie dlatego, że choć jesteśmy przymilni, ułożeni, wdzięczymy się i robimy oczy Kota ze Shreka, to kupować nikt nie chce), lecz odrobina gonienia za modą nie zaszkodzi. O czym zaraz.

h

Szalona stylówa azjatyckich raperów

h

Dobra, sorry, musimy zacząć od tego:

h

h

Tak, wszyscy mają już pewnie tego po uszu, bo nawet konserwy z mielonką zaczynają dukać oppan Gangnam style przy otwieraniu. Ale nie da się ukryć – koreański raper Psy zrobił ostatnio wiele dla promowania totalnego dziwactwa. No bo każdy, kto zmusza miliony ludzi do udawania, że jeżdżą na koniu i hmm… pulsowania kroczem nad robiącym pompki partnerem w miejscach publicznych, na ulicach, w biurach i na konwentach fantastyki, powinien być kanonizowany, niezależnie jak irytujący robi się po nadmiernym kontakcie. W każdym razie teledysk jest obecnie, wedle Księgi Rekordów Guinnessa, najczęściej „lubianym” filmem na YouTube, międzynarodowym hitem wirusowym i przez to można mieć wrażenie, że to najdziwniejsze co wydali na świat azjatyccy raperzy. Błąd. To nie jest nawet najbardziej odjechana choreografia. Żeby to wykazać, przeskoczmy przez morze do Japonii…

… a tam działa grupa Teriyaki Boyz. Mało ogarniętym miłośnikom palenia gumy pstrokatymi autami może być znany z bardzo dobrego soundtracku do bardzo głupiego (jak cała seria) filmu  Szybcy i Wściekli: Tokyo Drift. Onegdaj stworzyli oni też utwór Zock On, którego teledysk warto obejrzeć nawet mimo słabej jakości dostępnej wersji. Pod względem układu tanecznego przeskoczyli oni bowiem każdą istniejącą choreografię świata. Jest… chaotyczna? Ekspresyjna? Epileptyczna? Odważne użycie manewru imprezowego typu „ciuchcia” imponuje… a fakt, że panowie cały czas mają na sobie kaptury wyglądające jak głowa rekina… och… no właśnie. Warto zwrócić uwagę na scenografię nawiązującą do Pee Wee Hermana, cenionego przez twórców bizarro. I jedno pytanie – czy głaskanie kaczuszki stało się po tym wideo popularna aktywnością?

h

h

Czytaj resztę wpisu »

Bizarro TV – Skrawki japońskich skrajności

In Animacja, Ciekawostki znalezione w Internecie, Różne, różniste on Czerwiec 29, 2012 at 6:00 am

Zgadnijcie co wraca? Tak jest – nasz mały kącik ruchomych obrazów zalicza dziś wskrzeszenie po dłuższym okresie nieobecności. I pretekstem nie jest demonstracja naszego nowego ultra wypasionego logo – choć nasz Paskud zmienił się w uniwersalny odbiornikonadajnik wszelakich dziwactw, krętactw i czego tam jeszcze, nie budzilibyśmy Bizarro TV tylko po to, aby wam go pokazać (a może tak? W końcu logotyp obok mistrzowski jest :D).  W każdym razie i nie przeciągając, mamy dla was, jak zwykle, worek wykręconych animacji.

Tym razem pochodzących, należy dodać, ze światowej ojczyzny wszystkiego co szalone.

Kultura Japonii, pielęgnująca tradycję, jest pełna harmonii i umiłowania prostego piękna. Kultura Japonii uwielbia kicz, głupoty i skrajności – wręcz nurza się w tym. Japonia to kraj manier, ścisłej hierarchii, grzeczności i powściągliwości. Japonia to czołowy wytwórca najbardziej zwyrodniale krwawych dzieł popkultury i najbardziej ekstremalnego, chorego porno. Długo można by ciągnąć tę listę… A w dodatku wszelkie jej oblicza mają w zwyczaju się mieszać – nierzadko otrzymujemy niezwykle artystyczną totalną obrzydliwość, albo głupkowaty bądź wydziwaczony koncept nasycony zaskakującą głębią. Co składa się na bardzo prawdziwe stwierdzenie, że Kraj Kwitnącej Wiśni to bizarro wcielone (chyba nawet coś o tym napomknięte było). Bardzo łatwo trafić, zwłaszcza w Sieci, na skrawek popkultury, reklamy, teledysku czy nawet scenkę z ulic Tokio, której dziwaczność sprawia, że nie tylko przeciętny człek nie ma aparatu poznawczego zdolnego to przetworzyć, ale i rzeszom mniej normalnych byłoby ciężko. Są nawet miejsca w Internecie, które zajmują się wyłącznie kolekcjonowaniem przejawów odrealnionej japońskiej niedorzeczności (jedno z nich, WTF Japan Seriously, szczególnie warto odwiedzić, prawdziwa kopalnia szoku).

Tak, prędzej czy później japońskie dziełka musiały u nas zagościć!

h

Skrawki japońskich skrajności

h

Ktoś wspominał o ekstremie? Nasza pierwsza propozycja wywodzi się właśnie bezpośrednio z takich niebezpiecznych rejonów. A dokładniej ze świata komiksu ero-guro. A cóż to takiego? Ero-guro (właściwie ero guro nansensu) to specyficzna estetyka, forma groteski, w zalążku dostrzegalna w kulturze japońskiej od wieków, ale uformowana w pełni na początku XX-wieku. Jej definiującą cechą jest łączenie przerysowanej, makabrycznej przemocy z seksem. Przewija się zaś w każdej formie popkultury – od niepokojących obrazów do najgorszego sortu porno. Zresztą, może nie będziemy się rozwodzić – mamy w Polsce specjalistę, do którego z przyjemnością was odsyłamy (warto!). Powitajmy zatem Shintaro Kago. To czołowy, doceniany na całym świecie komiksiarz tworzący w nurcie, właściciel totalnie ekstremistycznej wyobraźni – i solennie ostrzegamy, absolutnie nie wklepujcie w Google jego nazwiska, jeśli macie mało wrażliwe żołądki, poczucie moralności i wiarę w ludzkość!!! Nie, żeby prace Kago były jakimiś porno masakrami dla samego tylko epatowania (no, może momentami). Wręcz przeciwnie, Kago to mistrz nieszablonowych pomysłów, społecznych komentarzy, kapitalnego czarnego humoru czy wreszcie postmodernistycznego, surrealistycznego rozkładania wszystkiego (łącznie z czwartą ścianą, konstruowaniem fabuły i strukturą komiksu samą w sobie). Ale też autor takich dziełek, które mało kto strawi bez poczucia głębokie zniesmaczenia, a większość rzuci je po pierwszej stronie z poczuciem, że powinno się tego zakazać (choć patrząc na to, co my wam czasem proponujemy… he,he, może i powinniśmy reklamować bez bólu ;)). Skatologia, gwałty, spaczony seks, panorama najgorszych zboczeń, omijanie faktu istnienia pojęcia „tabu”, widowiskowe deformacje ludzkiego ciała i przemoc w najbardziej splatterowej postaci to tylko ułamek jego możliwości. Czytaj resztę wpisu »

Krzywa rzeczywistość w krzywym zwierciadle Iana Giedrojcia

In Ciekawostki znalezione w Internecie, Różne, różniste on Kwiecień 27, 2012 at 6:00 am

Bizarro przekształca znany nam świat i popkulturę w absurdalny plac zabaw dla bardzo dziwnych dzieci. Ucieka się dzięki tego typu twórczości w najbardziej wykręcone z możliwych rzeczywistości, pełne szokujących smakołyków dla ludzi, którzy potrafią się zachwycić takim klimatem (czyli, mam nadzieję, na przykład wszystkich czytających ten wpis). Ale, jak nietrudno zauważyć w naszych polskich realiach, życie codzienne potrafi być równie nasycone absurdem. Tyle, że często w sposób strasznie przykry dla ślepi, uszu i reszty zmysłów.

Można by tu się rozpisać o złośliwych sejmowych pyskach z tivipudła czy różnych plagach czyhających na nas w niemal każdym miejscu, od urzędu do kolejki w mięsnym. Ale po co? Bizarro to literatura rozrywkowa, a więc zdrowy eskapizm. Nie pasuje do niej smętne gderanie na rzeczywistość. Ale zaraz, właściwie to znajdzie się sposób na mówienie o realiach, który wszystkim bizarrolubcom bliski powinien być.

Jaki? Cóż, wedle starej zasady „klin klinem” absurdy świata w wersji PL należy zwalczać przekształcając je… w jeszcze większy absurd. Ale ten dobry i pożądany. Jeśli nie wierzycie, próbka twórczości Iana Giedrojcia, którą zgodził się zaprezentować na niedobrych literkach, przekona was z pewnością.

Czytaj resztę wpisu »

Bizarro TV – Niebezpieczne stężenia absurdu

In Animacja, Ciekawostki znalezione w Internecie, Różne, różniste on Kwiecień 13, 2012 at 6:00 am

Główną cechą, którą zawsze zobaczycie w opisie gatunku zwanego bizarro fiction, jest absurdalność. Absurdalne pomysły, fabuły, postaci i tak dalej. Każde dzieło literackie popełnione pod naszym ukochanym szyldem posiada coś z tej listy – w mniejszym lub (zwykle) większym stężeniu, do szczytów możliwości ludzkich w tej konkurencji włącznie. Poleciałbym przykładami, ale po co cytować streszczenia wszystkich książek wydanych w tej konwencji? Lepiej samemu je przeczytać.

Absurd świetnie sprawdza się jako podstawa dla komedii. Wiedzą to dobrze liczni niczym szarańcza fani brytyjskiego humoru, ale tu nie kończy się rola totalnej niedorzeczności w wielkim dziele rozśmieszania ludzi. Tego typu klimaty lubią też dziwne byty krążące w wirtualnym światku zwanym Siecią, Internetem bądź Wylęgarnią Zła & Rozpusty & Nieznajomości Gramatyki.  Jakkolwiek na to nie spojrzeć, wiele z pochodzących z cyberprzestrzeni audiowizualnych (i nie tylko) narzędzi do wywoływania bólów przepony cechuje właśnie treść podszyta soczystą dawką absurdalności. Niektóre generują nawet…

Czytaj resztę wpisu »

Bizarro TV: Kalejdoskopy wypaczonych wykrzywień

In Animacja, Ciekawostki znalezione w Internecie, Różne, różniste on Marzec 20, 2012 at 6:00 am

Bizarro głównie się czyta. Nic zaskakującego, zważywszy, że to gatunek bądź co bądź literacki.  Niemniej zarówno twórcy, jak i czytelnicy nie powinni stronić od innych rodzajów stymulacji zmysłów i łaskotania szarych komórek. Wzniosłe idee bizarro (hmm…)  można wyrazić na wiele sposobów. Także audiowizualnie.

Ekipa Niedobrych Literek przeskakiwała już barierę między, nomen omen, literkami na papierze a wizualizacją chorych pomysłów w postaci filmowej (niestety nie w czy-de), prezentując opowieść o smakoszach smakujących mięsiwo pochodzenia wątpliwego etycznie. Nasi dzielni filmowcy nie są bynajmniej jedynymi, a i w różnych miejscach różni ludzie tworzą takie bizarro dzieła natury kinematograficznej, że się nie śniło filozofom. A jeśli im się śniło, to już wiemy dlaczego większość z nich bardzo dziwnymi indywiduami była.

Dowód? Dobrym dowodem jest Brytyjczyk o imieniu Cyriak, animator, który używa znanych i całkowicie niewinnych zdawałoby się elementów do układania szalonych scenek z surrealistycznego piekła rodem. Czytaj resztę wpisu »